|
|
|
|
Napisał Administrator
|
|
Wednesday, 19 December 2007 |
PORADNIA RODZINNA dla młodych, ich rodziców i bliskich.
 Żaden marynarz nie wymyśli takiego węzła, jaki potrafi zawiązać na swoim życiu człowiek. Taki bez sensu, tak wbrew sobie. Patrzymy na człowieka i na jego węzeł w pełni zdumienia, czasem przerażenia. Przeważnie jest nam przykro, chcielibyśmy pomóc. Przeważnie budzi się w nas prosta, ludzka solidarność, to jednak nie przeszkadza w stawianiu pytań. - Po co on to robi ? - Czy ona straciła rozum ? - Dlaczego nie szukają wyjścia ? - Co ci ludzie wyprawiają ze swoim życiem ? - Dlaczego go nikt nie stuknął dla opamiętania ?Pytania są proste, odpowiedzi znacznie trudniejsze, bo przecież każdy problem jest inny. W dodatku nie zawsze przecież człowiek sam sobie życie zaplącze. Zrobią to za niego inni lub mu wydatnie w tym pomogą. Ktoś kto jest zaplątany nie może być sam. Potrzebuje lustra i rezonansu, tzn. aby ktoś na niego życzliwie popatrzył i bez uprzedzeń wysłuchał. Czasami wystarczy, by z nim przez chwilę pobył. Na szczęście obok nas są ludzie i wystarczy powiedzieć – Proszę, pomóż ! I uwierzyć, że nie ma sytuacji bez wyjścia. . . . . . . . . MASZ PROBLEM, NIE POTRAFISZ GO ROZWIĄZAĆ ?. . . .Kiepsko z Tobą, bo robisz rzeczy, których nie powinieneś robić ? Ostatnio nie potrafisz się z nikim dogadać, a szczególnie z rodzicami . Nie lubisz szkoły, albo coś w tym stylu. . . . . A może już nawet mówisz, że wszystko jest bez sensu ? - P R Z Y J D Ź ! Jeśli chcesz, przyprowadź rodziców lub kogoś, kto jest dla ciebie ważny. . . . Spróbujemy coś z tym zrobić. Zgłoś się do NASZEJ PORADNI w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 35 w każdy poniedziałek od 15.30 do 18.30 !!!!!!!!!Przedtem zadzwoń pod nr 302-51-63 !!!!!!!!!!!! Znajdziesz u nas pomoc pedagogiczną, psychoterapeutyczną a przede wszystkim ...... ludzką . W razie potrzeby porad udziela prawnik ! Z A P R A S Z A M Y !!!
|
|
Ostatnia aktualizacja ( Wednesday, 23 April 2008 )
|
|
|
Napisał Administrator
|
|
Friday, 15 January 2010 |
W tytule pomyłki nie ma choć przyznam, że zestawienie tych dwóch słów i to w dodatku nie w języku ojczystym może budzić zdziwienie, a nawet zaniepokojenie. Do autorstwa się nie przyznaję, ale do prowokacji tak. Zwróciła się do mnie pewna nastoletnia panienka, aby się wyżalić i uzyskać odpowiedź na raczej trudne pytanie - co zrobić z niesforną i sprawiającą duże problemy wychowawcze matką ? Aby odpowiedzieć, należało uzyskać odpowiednio duży materiał „badawczy”, co również nie było łatwe, bo panienka nie potrafiła dość jasno sprecyzować zarzutów kierowanych w stronę rodzicielki. W końcu na moją prośbę, aby spróbowała wyrazić to najprościej, odpowiedziała – Herr Mutter ! - ???- Właśnie uczę się niemieckiego. Herr to pan, a Mutter to matka. Zatem Herr Mutter- to pan matka. - Sama to wymyśliłaś? – Co to właściwie znaczy? – Oczywiście, że sama, choć ludzie z mojej paczki to kupili i mówią, że określenie jest super, w dodatku można stosować je również do ojca. Warunek jest jeden, ten kto się nazywa Herr Mutter występuje „single” czyli pojedynczo. Taki pojedynczy egzemplarz rodzicielski charakteryzuje się ogromnym stopniem samowystarczalności, niezawisłości, zawsze wie co dla innych jest najlepsze, prze do przodu jak ruski czołg, a w ogóle przypomina stary parasol - można się pod niego schować, ale wygląda się pod nim nijako. W bardzo krótkim czasie Herr Mutter staje się bezpłciowy i przestaje mu zależeć na eksponowaniu cech zgodnych z jego biologiczną przynależnością. Ma po prostu ważniejsze sprawy na głowie. Musi być w końcu mamą i tatą. W gruncie rzeczy to poczciwy stworek, nawet trochę biedny, ale przede wszystkim bardzo denerwujący. - Interesujące. Mów dalej. - Bo to jest tak : zupa, kotlet, własny kąt i własne ciuchy to dużo, ale jest to mniej niż zero, gdy we własnym domu trudno oczekiwać odpowiedzi na takie zupełnie zwykłe pytania, np. jak w danej sytuacji postąpiłaby prawdziwa kobieta, co powinien w tej sytuacji zrobić mężczyzna, chyba że ... „daj mi spokój !”. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Napisał Administrator
|
|
Wednesday, 23 April 2008 |
|
Do poradni przyszła młoda, ładna kobieta, mężatka i matka rocznej córeczki. Jej mąż to bardzo zdolny i pracowity architekt, mają więc dobrze zagospodarowane mieszkanie, samochód, super telewizor i kilka innych tego typu „drobiazgów”. Przeżyli piękną miłość, snuli wspólne marzenia i ...co to był za ślub ! No to, o co chodzi ? Anna zdecydowała się odejść od męża. Mówi, że ich bliskość, intymność, mogła być radosnym dawaniem siebie, a stała się koszmarem. Bardzo żałuje, że zbagatelizowała sygnały z okresu narzeczeństwa, kiedy jej obecny mąż wspominał o kilku filmach i czasopismach pornograficznych, wprowadzając się przy tych „opowieściach” w stan nieuchwytnej dla niej ekscytacji. Nie chciała tego słuchać, było to dla niej przykre, budziło lęk i obrzydzenie. Protestowała, a on to uszanował i sprawa przycichła. Niestety, okrutnie odezwała się już w parę miesięcy po ślubie. Mąż zaczął żądać od Anny, by stała się główną odtwórczynią jego pornograficznych wizji, scenariuszy tamtych filmów, tamtych „obrazków”. Nie chciała, nie mogła, była przerażona. Została dotkliwie pobita. O mężu mówi z lękiem, choć nadal go kocha. Dlaczego tak się stało ? Czy musiało do tego dojść ? W przypadku Anny i jej męża ( a nie jest to niestety przypadek odosobniony ) zadziałało „prawo pierwszych połączeń”, prawo „wdruku”. Zły to był „wdruk”. Propozycje pornograficzne odpreparowują seks od więzi osobowej, od relacji ludzkich, które przecież wymagają odpowiedzialności za drugą osobę, szacunku dla jej niepowtarzalności, autonomii. Stwarzają one również bardzo niebezpieczny miraż przyjemności, bez uwzględnienia obecności drugiego człowieka. Burzą więc, a czasami wręcz uniemożliwiają normalne relacje osobowe.
|
|
Czytaj całość...
|
|
| | << Start < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnia >>
| | Wyniki 1 - 4 z 8 |
|
|
|
|
Gościmy |
|
Aktualnie jest 1 gość online |
|
|