spacer
logo
spacer search

KATOLICKIE STOWARZYSZENIE
CIVITAS CHRISTIANA OKRĘG POMORSKI

ul. Nowe Ogrody 35, 80-303 Gdańsk

Search
spacer
Migawki
Zapraszamy do wysłuchania referatów wygłoszonych podczas konferencji naukowej "NOWE 'PRAWO' ŚWIĘTEGO PAWŁA", która odbyła się w ramach II DNIA ŚW. PAWŁA W ARCHIDIECEZJI GDAŃSKIEJ. Pliki w formacie mp3 dostępne są w zakładce Konferecje/ pliki do pobrania /najlepiej "ściągnąć" plik na własny komputer, nie ma wówczas problemu z przepustowością łącza/
header
Menu witryny
Strona Główna
Władze
Działalność
Publikacje
Informator
Konferencje
Kard.August Hlond
Konkursy
Wydarzenia
Otoczmy troską...
Informacje
Zdjęcia
www.ratujmaluchy.pl
Archiwum
Szukaj
Kontakt
Oddziały
Gdańsk
Chojnice
Czersk
Lębork
Kościerzyna
Kartuzy
Pruszcz Gdański
Wejherowo
Człuchów
Nowości
Archiwum
 
Strona Główna arrow Konferencje arrow Konferencja informacyjna - Edukacja Domowa arrow Dlaczego edukacja domowa - pastor Paweł Bartosik

Dlaczego edukacja domowa - pastor Paweł Bartosik PDF Drukuj E-mail

Na początku mojego wystąpienia chciałbym wyrazić swoje podziękowanie za zaproszenie i możliwość wystąpienia obok tak znakomitych osobistości jak prof. Maria Mendel i dr Marek Budajczak, których dorobek naukowy i praktyczny wkład w rozwoju polskiej pedagogiki jest nie do przecenienia.

Osobiście problematyką edukacji domowej zajmuję się z trzech perspektyw: Po pierwsze: Naukowej – pisząc doktorat na UG pt. „Edukacja domowa jako idea edukacyjna”
Po drugie: duszpasterskiej jako pastor w kościele protestanckim. Po trzecie: rodzicielskiej jako ojciec 3 małych dzieci, z których najstarsze jest na progu rozpoczęcia formalnej edukacji.

Temat mojego wystąpienia brzmi: Dlaczego edukacja domowa?

Czyli innymi słowy: Jakie są przyczyny dla których rodzice decydują się na wzięcie całkowitej odpowiedzialności za edukowanie własnych dzieci w obrębie własnego domu? Oczywiście trudno będzie o generalizację w tej kwestii, niemniej jednak postaram się wymienić kilka najczęściej wymienianych przyczyn.

Na samym początku chciałbym zauważyć, że zwolennikom edukacji domowej w Polsce nie chodzi o to, żeby udowodnić, że szkoła jest zła. Chcą jedynie zwrócić uwagę na to, jak ważna jest wolność wyboru w podejmowaniu decyzji odnośnie do edukacji swojego dziecka. I o to tak naprawdę chodzi w całej dyskusji. Zanim więc przejdę do bardziej szczegółowych powodów chciałbym zasygnalizować, że punktem wyjścia dla dalszych wywodów jest założenie o prawie do edukacyjnej wolności, którą państwo czy konstytucja nie tyle powinny nadawać, ile raczej strzec. Mówię „strzec”, nie zaś „nadawać” ponieważ wolność jednostki do wychowania potomstwa zgodnie z własnym światopoglądem nie jest czymś nadanym przez jakiekolwiek uchwały międzynarodowe czy krajowe lecz jest naturalnym prawem każdego człowieka.

Szerokie prawo do edukacji domowej jest przejawem przekonania, że wolność lepiej służy edukacji niż przymus. Mocno ograniczone lub jak w niektórych krajach odebrane prawo do edukacji domowej to przejaw myślenia monistycznego, które wychodzi z założenia, że natura wszelkiego bytu jest jednorodna. Istnieje więc jeden cel i jeden sposób jego realizacji. Dlatego - wg tego podejścia - dążenie do innych celów lub zastosowanie innej metody jest złe lub co najmniej nieracjonalne.

Prof. Bogusław Śliwerski stwierdził, że „istotą tej formy edukacji jest poszanowanie naturalnych praw rodziców do właściwego zatroszczenia się o własne dzieci. Najważniejsze jest to, by dziecko mogło uzyskać wiedzę i umiejętności, dzięki którym będzie mogło kontynuować własną edukację w dowolnym czasie i w dowolnym typie instytucji edukacyjnych. To, kto się przyczyni do ich pozyskania musi być całkowicie pozostawione decyzyjności rodziców. To rodzice są pierwszymi i jedynymi naturalnymi „właścicielami” praw ich dziecka do rozwoju, w tym do jego jak najlepszej edukacji”.

Dr Justyn Piskorski z UAM zauważył, że „Coraz częściej formułowane są opinie, że prawo do wyboru formy edukacji jest odrębnym prawem człowieka. Ta sytuacja rodzi określone konsekwencje: państwo nie tylko nie posiada prawa ingerencji w zakres realizowanego nauczania, ale co więcej jest gwarantem tego, aby procesy takie przebiegały bez zakłóceń”.
Zatem dyskusja o edukacji domowej to dyskusja nie tylko na temat tego JAK I CZEGO nauczać, czy powinien być scentralizowany system i program nauczania ustalony przez Państwo? ED jest również kwestią niezbywalnych praw człowieka,  ludzkiej wolności, kompetencji państwa i tego KTO jest odpowiedzialny za edukację dzieci.
Odpowiadając zatem na tytułowe pytanie mojego wystąpienia: „Dlaczego edukacja domowa?” odpowiem dwojako:
- Ponieważ wolność lepiej służy edukacji niż przymus i
- Ponieważ wolność jest podstawowym prawem i powołaniem każdego człowieka, których każdy rząd powinien strzec.
Czyli decyzja rodziców o podjęciu edukacji domowej własnego dziecka wynika z ich przekonania o wolności i dalsze, szczegółowe motywacje tej decyzji są czynnikami wynikającymi z tego podstawowego założenia.
Katalog powodów, dla których rodzice decydują się na edukację domową swoich dzieci, jest w zasadzie bardzo szeroki. Każda rodzina ma inną historię i nieco inne powody. Prawie zawsze decydujące jest po prostu to, że rodzice obserwując swoje dziecko dochodzą do wniosku, że system szkolnictwa masowego nie pozwoli rozwinąć mu skrzydeł, nie da mu tego, co najlepsze, a dziecko nie stanie się dzięki niemu dobrym, wykształconym, samorealizującym się człowiekiem.

Wymienię jednak 3 najistotniejsze moim zdaniem powody. Nazwałem je: Polityczne, ideologiczne (głównie motywacje religijno-filozoficzne), pedagogiczne.
 Motywacje i uzasadnienia :

Polityczne
Założenie jest następujące: to nie państwo lecz rodzice są odpowiedzialni za edukację. Problemem jest nie tyle treść programu szkolnego lecz samo założenie, że Państwo sprawuje kontrolę nad edukacją dzieci wszystkich obywateli. Stąd powstają różne stowarzyszenia dążące nie do likwidacji szkół lecz do uniezależnienia edukacji od ideologii aktualnie rządzących elit politycznych. Jednym z nich jest np. Alliance for the Separation of School and State. Państwo – w opinii wielu homeschoolersów - powinno być przede wszystkim instytucją ochronną, zaś rodzina instytucją opiekuńczą i wychowawczą. Tymczasem w społeczeństwach kolektywistycznych daje się zauważyć silną wiarę w Państwo, od którego oczekuje się  rozwiązania problemów (również edukacyjnych). To z kolei prowadzi do jego zaangażowania się w sprawy, które znajdują się w sferze odpowiedzialności rodziny, jednostek, prywatnych przedsiębiorstw, czy lokalnych społeczności". Rodzina jest jednak wobec Państwa „instytucją” bardziej pierwotną i w tym kontekście jego roszczenia do uzurpowania sobie prawa do ustalania "zakresu władzy rodzicielskiej" są zawłaszczaniem praw przynależnych rodzinie.
Coraz więcej obywateli, rodziców zauważa, że wszelkie próby zmonopolizowania i ujednolicenia edukacji w państwie muszą prowadzić do pogwałcenia racji jakiejś grupy. Jak zauważył Bogumił Jarmulak: „historia zna przypadki, kiedy próbowano utrwalić jeden światopogląd w społeczeństwie właśnie przy pomocy powszechnego (i czasami obowiązkowego) systemu szkolnictwa. Do czasu wyglądało na to, że wszystko idzie dobrze, aż któregoś dnia okazało się, że kontrolę nad edukacją przejęli ludzie o poglądach odmiennych od tych, które cechowały twórców systemu. Tak było np. w Nowej Anglii, gdzie wpierw purytanie założyli powszechne szkoły utrzymywane za pieniądze podatników. Później jednak znalazły się one w rękach unitarian i deistów, a ich charakter zmienił się. Wtedy purytanie na własnej skórze poznali „dobrodziejstwo” publicznej szkoły. Wielu protestantów w USA nauczonych tym przykładem porzuciło plany standaryzacji procesu nauczania, nawet jeśli akurat są grupą dominującą w społeczeństwie”.

Szczególnie nam, Polakom, nie trzeba tłumaczyć do czego może w skrajnych przypadkach doprowadzić centralizacja i monopol na edukację. Wyrazistym przykładem działania szkolnictwa publicznego wbrew woli rodziców były próby rusyfikacji i germanizacji polskich dzieci  podczas   zaborów państwa polskiego. Również socjalizm nie dopuszczał do głosu innych wizji świata, w tym kształcenia i wychowania, niż te o zabarwieniu marksistowskim. Podobnie hitlerowskie Niemcy nie dopuszczały możliwości kształcenia dzieci poza systemem nakładając kary na rodziny za praktykę homeschoolingu. Obecnie wciąż niektóre kraje w tym m.in. Białoruś, Korea Północna, Libia oraz „wolnościowe i demokratyczne” Niemcy za próbę podjęcia edukacji domowej nadal odbierają rodzicom ich prawa rodzicielskie, a ich dzieci są kierowane do rodzin zastępczych lub (w skrajnych przypadkach) zamykane w zakładach psychiatrycznych.
W kwietniu br. głośno było o sytuacji niemieckiej rodziny Romeike, która postanowiła uczyć dzieci w domu z powodu lansowanych w szkole postaw i poglądów, które są im obce. Z tego powodu złożyli do gminy wniosek o prawo do uczenia dzieci w domu. Skutek był taki, że nałożono na nich grzywnę 7500 euro za absencję każdego z dzieci na lekcjach. Państwo Romeike postanowili opuścić kraj i wyruszyli do Stanów Zjednoczonych. Obecnie ubiegają się o azyl polityczny w USA, ponieważ obawiają się, że mogą zostać zmuszeni do powrotu do Niemiec gdzie za homeschooling mogą pójść do więzienia, państwo zaś dzieci przekierowane będą do rodzin zastępczych.
Najistotniejszy dla tematu mojego referatu jest jednak komentarz do powyższej sytuacji konsula generalnego Lutza Gorgensa, który stwierdził– „Z przyczyn wynikających z naszej historii i wiary w to, że jedynie szkoły pozwalają na osiągnięcie odpowiedniego poziomu edukacji, Niemcy idą nieco dalej niż państwa, które także wybrały tę drogę. Zresztą gdyby poddać kwestię pod głosowanie to jestem pewien, że zdecydowana większość by poparła obowiązek posyłania dzieci do szkoły. Co nie znaczy, że każdy rodzic będzie z tego zadowolony”.
Czyli „wolnościowe i demokratyczne” podejście polega na tym, że większość głosuje w jaki sposób mniejszość powinna edukować swoje dzieci.
Proszę Państwa. Kształt systemu szkolnictwa, sposób finansowania, ogólne cele i wizje programowe edukacji są w przeważającym stopniu decyzjami politycznymi, nie zaś pedagogicznymi. M. in. z tego powodu wielu edukacyjnych działaczy, rodziców dąży do przełamania monopolu edukacyjnego państwa argumentując, że monopol jest zły w każdym systemie i należy szukać nowych możliwości i alternatyw. Wolność i różnorodność lepiej służy edukacji niż przymus i jeden, odgórnie narzucony program i sposób edukacji.
Ideologiczne (powody religijne, filozoficzne, światopoglądowe)
Nie istnieje coś takiego jak neutralność światopoglądowa w edukacji. Edukacja nigdy nie pozostaje neutralna, posiada bowiem cel i środki jego realizacji. Roger Scruton stwierdził, że istotą dyskusji o edukacji jest to, „jakich wartości należy nauczać i jakimi metodami.”3 Nie można zatem mówić po prostu o edukacji. Zawsze mówimy o określonej edukacji, która jest wyrazem określonego poglądu na świat, jak zauważył to Gilbert Chesterton: „Każdy rodzaj edukacji prezentuje określoną filozofię. Jeśli nie przez dogmat, to przez sugestię, implikację, atmosferę.”4
Zatem nie ma ani neutralnej edukacji ani nagich faktów. Edukacja jest przekazem ideologicznym, a fakty są zawsze ubrane. Różnorakie podręczniki i poradniki wychowawcze nasiąknięte są światopoglądami, które nie muszą być podzielane przez wszystkich rodziców. Szkoła czy państwo prowokuje w  ten sposób tzw. konflikt pokoleń pomiędzy rodzicami o poglądach na przykład konserwatywnych, a ich liberalnie edukowanymi dziećmi.

Jako przykład ideologicznej indoktrynacji już od samej zerówki niech posłuży obecny podręcznik dla zerówek "Nasz klasa" firmowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Czego ma się uczyć dziecko w zerówce? Nie tylko czytać i liczyć, ale i kochać swój drugi dom. Co jest tym „drugim domem” każdego polskiego zerówkowicza wg tego podręcznika? Na to pytanie odpowiada wierszyk, którego dzieci są uczone recytować: "Do Unii też należeć chcę, to drugi dom, więc cieszę się". Zaskoczona mama jednej z dziewczynek usłyszała te słowa z ust córki na jednej ze szkolnych akademii.

I nie chodzi o to, że ktoś nie ma prawa uważać UE za drugi dom. Oczywiście każdy może uznać za drugi dom cokolwiek chce. Chodzi o to, że tego typu miłość zaszczepia się dzieciom poza wiedzą rodziców nie respektując ich światopoglądu i zdania na ten temat.

Rodzice decydując się na ED z powodów ideowych uważają, że istnieje konflikt między treściami przekazywanymi w szkole, a tymi, które sami wyznają. Nie chcą by dziecko żyło w dualistycznym świecie ucząc się pewnego spojrzenia na świat w klasie szkolnej, a następnie będąc edukacyjnie odkształcanym w domu.

Powód ideologiczny dotyczy głównie środowisk religijnych, w szczególności, choć podkreślam - nie tylko, konserwatywnych protestantów z USA. Wydaje się, że właśnie w szczególności dla amerykańskiego społeczeństwa jest to istotna sprawa, ze względu na przywiązanie wielu Amerykanów do wartości rodzinnych i religii. Wielu socjologów opisujących zjawisko edukacji domowej uważa ją za sposób odzyskania przez rodziców kontroli nad dziećmi a poprzez to wpływania na kształt przyszłego pokolenia.

Mówiąc jednak o powodach religijnych należy wspomnieć, że nie chodzi tu tylko o szkolny program nauczania gloryfikujący humanizm, ewolucjonizm, praktyczny deizm czy relatywizm czyli ideologie obce konserwatywnemu chrześcijaństwu.

Dla religijnego środowiska homeschoolersów jest to również kwestia związana z pytaniem o kompetencje państwa. Mianowicie wielu chrześcijańskich zwolenników edukacji domowej z powodów religijnych wychodzi z przekonania, że Stary i Nowy Testament ustanawia 3 instytucje władzy: rodzina, kościół, państwo, którym z ramienia Stwórcy nadane zostały określone zadania i kompetencje. Tam gdzie jedna z tych instytucji zawłaszcza kompetencje którejś  z pozostałych dwóch – tam następuje degradacja i rozkład społeczeństwa. Z tego wynikał protestancki postulat oddzielenia kościoła od państwa czyli aby kościół nie ingerował w kompetencje państwa, ale i postulat by państwo nie ingerowało w sprawy nadane z boskiego mandatu rodzinie. M.in. w wychowanie i edukację. Oczywiście rodzice jeśli zechcą mogą korzystać z różnorakich pomocy i form wsparcia, w tym państwa, kościoła, organizacji pozarządowych. Ich rola jest jednak służebna i pomocnicza zaś stopień zaangażowania powinien być określony przez ustalenia rodzicielskie.
Pedagogiczne
1. Edukacja domowa jest skuteczną formą nauczania. Co pokazuje wiele badań przeprowadzonych szczególnie na gruncie amerykańskim. Z tego powodu rodzice chcą, by dziecko lepiej i szybciej niż w szkole zdobywało odpowiednią wiedzę.
Tajne komplety podczas II wojny światowej świadczą o tym że  Edukacja domowa dobrze funkcjonuje w sytuacjach gdy szkoły publiczne nie są w stanie spełniać swojej roli.
2. Edukacja domowa pozwala na nieosiągalną w tradycyjnej szkole indywidualizację nauczania pod kątem możliwości intelektualnych, zainteresowań, temperamentu dziecka, etc. W przeciwieństwie do tego praca w szkole oparta jest na podziale na lekcje i przerwy. Jak zauważył dr Budajczak - przedmioty nauczane na kolejnych lekcjach nie mają związku ani ze sobą nawzajem, ani z praktycznym życiem. W szkole właściwą władzę sprawuje „dzwonek” - on sprawia, że dzieci są w stanie przerwać najbardziej interesujące zajęcia. To wypacza charakter dzieci, które zamiast uczyć się wytrwałości w pracy, uczą się jak od niej uciekać. Dzieci są zmuszane do tego, by w tym samym czasie przyswoić ten sam materiał niezależnie od ich możliwości, płci, zainteresowań.
Ta indywidualizacja nauczania w ED sprawia, że dziecko jest uczone kreatywności. Trudne pytania, dziecięca ciekawość, pomysłowość w rozwiązywaniu problemu nie są traktowane jako burzące zaplanowany program lekcji. W szkole dziecko ma za zadanie najczęściej sprawnie odtwarzać informacje podawane przez nauczyciela (wiedza ilościowa). Niszczony jest indywidualizm i kreatywność.
Rozwijając tę myśl przywołam francuskiego filozofa i socjologa Pierre Bourdieu, który myślę, że celnie zauważył, że funkcją szkoły w obecnym kształcie jest reprodukcja dominującej ideologii, czy też przekazanie umiejętności koniecznych do reprodukcji społecznego podziału pracy. Szkoła jest więc nie tyle nastawiona na zmianę, kształtowanie jednostek zdolnych do wpływania na kulturę lecz ukierunkowana do „urabiania” jednostek jak najbardziej przystosowanych do schematów i sposobów myślenia czy raczej niemyślenia dominujących ideologii.  Szkoła „produkuje” żołnierzy, naukowców i - przede wszystkim - pracowników. W szkole dziecko uczy się, że błędy są niedobre, jest karane za popełnianie ich (mimo iż człowiek uczy się m.in. poprzez błędy).

4. Daje rodzicom pełną kontrolę nad procesem edukacji i aktywizuje ich  do samorozwoju, wzmaga ich poczucie odpowiedzialności za dzieci. Pogłębia również więź między rodzicami, a dziećmi.

6. Szkoła jest często miejscem patologii, dyskryminacji i okrucieństwa dzieci wobec siebie nawzajem.
 
Co ciekawe wielu rodziców wcale nie myślało o edukacji domowej, dopóki ich dzieci nie poszły do szkoły. Po kilku miesiącach lub latach urzeczywistniał się jeden z poniższych scenariuszy:

(a) szkoła nie radziła sobie z ich nauką i dziecko zaczynało mieć ewidentne problemy z czytaniem., pisaniem, liczeniem i innymi podstawowymi umiejętnościami,

(b) dzieci, które do tej pory były inteligentne, żywe, ciekawe świata, zainteresowane tysiącem rzeczy, stawały się przygaszone, znudzone, niczym nie zainteresowane, a ich ciekawość świata i otwartość na wiedzę spadała do nieomal zera,

(c) wrażliwe lub słabsze dzieci zaczynały być prześladowane przez kolegów, a szkoła nie była w stanie nic w tej sprawie zrobić,

(d) inteligentne dzieci same przychodziły do swoich rodziców mówiąc, że nie chcą już chodzić do szkoły, bo nie uczą się w niej niczego nowego, a mimo to zmuszone są odsiadywać swoje przez kilka godzin dziennie,

(e) dzieci zaczynały przynosić ze szkoły najgorsze wzorce i zachowywać się w niedopuszczalny sposób,

(f) rodzice zaczynali zauważać, jak bardzo obowiązki szkolne rozbijają życie rodzinne, spychają na margines wartości uznawane w rodzinie za istotne, izolują członków rodziny od siebie i zastępują rzeczy uznawane w rodzinie za naprawdę ważne na takie, których rodzina nie uznaje za istotne.

Dlatego decydowali się na edukację domową.

Zakończenie
Chciałbym zakończyć tezą, że jednym ze sposobów wzmocnienia społeczeństwa, poczucia obywatelskiej i rodzicielskiej odpowiedzialności oraz rozwoju przedsiębiorczości jest powierzenie rodzicom wolności do pełnej odpowiedzialności za edukację przyszłych pokoleń. To z pewnością osłabi polityczne zapędy najróżniejszych środowisk, ale z drugiej strony:
- zwiększy zakres wolności jednostki i rodziny,
- zachęci do zwiększenia inicjatyw obywatelskich,
- zachęci do poszukiwania nowych, twórczych dróg i możliwości kształcenia.

Przede wszystkim będzie wyrazem pełnego poszanowania praw rodziców w tej dziedzinie, np. przez dopuszczenie edukacji domowej jako równouprawnionej alternatywy dla obowiązku szkolnego.
« wstecz
spacer
Sondy
Czy głęboko wierzący katolik może być politykiem?
  
Zaloguj się
Login

Hasło

Pamiętaj
Zapomniałeś hasła
Nie masz konta? Załóż sobie
Gościmy
Odwiedza nas 18 gości
Civitas TV

  KATOLICKIE STOWARZYSZENIE CIVITAS CHRISTIANA
OKRĘG POMORSKI
spacer